antylaktatorowe piersi…

Piękne mieszkanie. Pokój urządzony z myślą o maleństwie, wypełniony po brzegi dziecięcymi artykułami, niezbędnymi akcesoriami. Na fotelu siedzi kobieta, trzymająca w ramionach nowonarodzone maleństwo. W tle delikatna muzyka. Magia takich chwil mnie urzeka, są jedyne i niepowtarzalne. Jest niemalże bajecznie do czasu, gdy w otoczeniu pojawiają się życzliwi ludzie, podtykający młodej mamie rady rodem sprzed wieków. Mnie również próbowano uświadamiać, racząc mnie dobrymi radami, które tak naprawdę niewiele mają z nimi wspólnego…

„Słuchaj, on za często domaga się piersi. Sięgnij po laktator i zobacz, ile mleka ty tam masz. Podaj mu go z butelki, przynajmniej zobaczysz, ile zjada…”

BialobokiChylinskaLaktator, wynalazek stworzony dla mam wcześniaków, które nie mogą być karmione piersią, między innymi dlatego, że ich stan zdrowia wymaga wykonania wszelkich niezbędnych czynności do utrzymania ich przy życiu. Ponadto istnieje konieczność utrzymywania malucha w warunkach inkubatora, zwłaszcza jeżeli maluszek jest skrajnym wcześniakiem. Dołóżmy jeszcze do tego osłabioną siłę ssania, obniżone odruchy ssania i szukania, nie wspominając już o małej jamie ustnej i otrzymujemy mieszankę, która w skuteczny sposób uniemożliwia naturalne karmienie. Zadaniem laktatora jest wywołanie wytwarzania pokarmu oraz utrzymanie laktacji.
Oczywiście, skutkiem ubocznym jest możliwość odciągania pokarmu w razie zaplanowanej nieobecności mamy, bądź przymusowej rozłąki z noworodkiem. Ale na pewno nie służy do tego, by odmierzać ilość pokarmu! Mylnie zakładamy, że załączona miarka na butelce, służyć ma obliczeniu, ile młoda mama jest w stanie wytworzyć pokarmu. Jeszcze gorszym jest wmawianie kobiecie, iż jest niepełnowartościową mamą, ponieważ ściągnęła raptem 40 ml z dwóch piersi.
Droga Młoda Mamo: laktator nie jest miarodajnym narzędziem do oceny ilości pokarmu w piersi!
Zdarzają się bowiem piersi antylaktatorowe, takie, które pomimo prawidłowego doboru laktatora, nie będą przez niego opróżniane, co nie oznacza, że nie ma w nich mleczka. Wręcz przeciwnie. Maluch jest w stanie pobierać pokarm poprzez ssanie w ilości zupełnie go zadowalającej, która zapewni uczucie sytości i sprawi, że przyrosty masy ciała będą prawidłowe.

 

„Pani Adelo, moje piersi są puste! Nie ma tam nic a nic! Ściągałam dotychczas kilkadziesiąt mililitrów przy jednym odciąganiu, a teraz… nic. Czy to możliwe, by w ciągu jednego dnia spalił mi się pokarm? Muszę pędzić po mleko modyfikowane?”

Mleko modyfikowane – cudowny lek. Brak przyrostu masy ciała dziecka – rozwiązanie? Podaż mleka modyfikowanego, ponieważ na pewno piersi mamy nie są zdolne do wykarmienia dziecka. Nadmierny przyrost masy ciała malucha karmionego piersią – wniosek? Trzeba malca odchudzić. Czym? Mlekiem modyfikowanym! Ludzie, zdecydujmy się… A może lepiej zostańmy przy matczynym mleku i przestańmy dyskutować z naturą.
Mleka nie można spalić… Laktacja może po prostu ulec zakończeniu, ale nie staje się w to w ciągu jednej chwili. To nie jest tak, że pstrykniemy palcami i piersi przestaną produkować mleko. Taki proces trwa kilka miesięcy, bywają przypadki, że nawet 24 miesiące (choć w takich sytuacjach z reguły zleca się dodatkowe badania laboratoryjne celem oceny prawidłowości tego procesu).
Piersi zaś mogą zdawać się być puste w chwili tak zwanego fizjologicznego niedoboru pokarmu. Czasem zaś same pomagamy zaburzyć proces wytwarzania pokarmu, chociażby podając malcowi smoczek-uspokajacz. Dlaczego? Otóż, dziecko ssąc smoczek nie ssie piersi, a to pierwszy krok do obniżenia poziomu laktacji.

 

Karmienie piersią, choć jest naturalne niejednokrotnie nastręcza trudności, nie pomaga wszechwiedzące i wszystkowiedzące społeczeństwo, które bombarduje mamę szeregiem rad, często niewłaściwych. Młoda mama zasypana gradem informacji nie wie, którą spośród nich powinna wybrać. Zmaga się więc z własnymi zaburzeniami hormonów, swoją intuicją, a tym, co mówi jej inna, doświadczona mama, ciocia bądź babcia. Może zamiast dokładać sobie kłopotów należy znaleźć odpowiednie źródło wiedzy…?

3 thoughts on “antylaktatorowe piersi…”

  1. Ze wszystkim się zgadzam. Pomimo takiego dostępu do wiedzy jaki mamy w tych czasach funkcjonuje jeszcze wiele dziwnych opinii na temat mleka mamy, karmienia piersią i laktatorów. Takie wsparcia potrzeba!

  2. Pani Adelo, naprawdę żałuję, że nie było tego tekstu w lutym zeszłego roku. Ja, młoda matka, która wierzyła starej położnej zdecydowałam się przejść na mm tylko dlatego, że twierdziła ona iż moja córka się nie najada. „Ma pusty brzuszek” mówiła patrząc na mnie z wyrzutem w oczach. Po kilku tygodniach na wizycie u pediatry usłyszałam, że wcale nie było to potrzebne. Że mała nie miała żadnych problemów z ‚głodzeniem’. W zasadzie przybierała na wadze prawidłowo. Do dziś łajam się, że posłuchałam. Wiem też, że przy następnej okazji nie odpuszczę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *