dieta mamy karmiącej

Tego nie jedz!”, słyszysz. Wyciągasz rękę po przepyszny, słodko pachnący, wręcz pociągający kawałek ciasta i nagle… talerz ucieka spod widelczyka. Obracasz się i widzisz karcący wzrok. Dłoń osobnika wciąż trzyma pokarmową pokusę. „Nie powinnaś tego jeść” – dodaje istota i bez skrupułów zabiera się do pałaszowania przysmaku, który jeszcze przed chwilą spoczywał spokojnie przed Tobą. Obeszłaś się smakiem? Nie po raz pierwszy, prawda?

Kiedy rozpoczynałam przygodę z położnictwem, jeszcze na studiach wlewano we mnie szereg zakazów. Ba, na tablicach szpitalnych oddziałów położniczych często widniała karteczka z zaznaczonymi ZAKAZANYMI PRODUKTAMI w okresie laktacji… czyli:
– owoce cytrusowe, truskawki – bleah, alergia! – pestki z truskawek przenikną do mleka!
– czekolada, kakao – fe! Jak możesz o niej myśleć? Zatwardzenia, alergia – murowane!
– fasola, kapusta, groch, kalafior, cebulę – nawet nie dotykaj! Wzdęcia!
– orzechy – a nie wiesz, że to największy alergen?
– pomidory, seler – nununu, alergeny!
– woda gazowana – uwaga! uwaga! niebezpieczeństwo!
A wszystko to naładowane grozą wystąpienia u dziecka… kolki! O tak, kolki są wszędzie, a przede wszystkim w lodówce. Cokolwiek nie chciałoby się zjeść – istnieje ryzyko, iż dziecko będzie męczyło się z kolką. Przez Twoją niewłaściwą dietę.

Jakie produkty więc były dozwolone, a wręcz zalecane?
– owoce: jabłka, brzoskwinie, gruszki, maliny,
– warzywa: marchewki, pietruszki, koperek, ziemniaki
– kasze wszelkiego rodzaju i…
– ryż.

Naładowana takimi wiadomościami byłam przerażona. Ze mnie jest niezły łasuch i łakomczuszek, lubię szperać w lodówce i po szufladach, niewyobrażalnym było więc bym czegokolwiek mogła sobie kiedykolwiek odmówić…
Gdy więc sama znalazłam się na oddziale położniczym, z maleńkim zawiniątkiem u mego boku, w okresie świątecznym stwierdziłam: „skoro w ciąży jadłam, moje maleństwo zna już te smaki. Spróbuję więc.” I tak bezpośrednio po wspaniałym, lekkim i baaardzoooo krótkim porodzie zjadłam batonika (pozwólcie, że nazwy nie wymienię, ale powiem Wam, że nigdy ten batonik nie będzie smakował tak wspaniale jak wtedy!), a zaraz potem dostałam najlepszy pod słońcem serniczek mojej Mamy. Pałaszowałam aż mi się uszy trzęsły. Reakcja Kruszona? Żadna. „Skoro tak, pomyślałam, będę jadła to, co do tej pory.

Tak było 8, 5,3 lata temu… Wszędzie zakazy, nakazy, głośne zabranianie jedzenia kobietom po porodzie. Szpitalne oddziały grzmiały o PRAWIDŁOWEJ DIECIE MATKI KARMIĄCEJ, serwując… pasztet i kawałek pomidora. Paradoks naszych czasów: jedno mówimy, drugie robimy… Do tej pory zastanawiam się, dlaczego zdaniem niektórych nie wolno spożywać owoców, zawierających pestki…

Według moich obserwacji poczynionych na podstawie rozmów z przyszłymi mamami oraz kobietami po porodzie, jednym z głównych czynników rezygnacji z karmienia piersią jest właśnie dieta i panujące w niej zakazy. Społeczeństwo naciska na młode mamy, by rezygnowały z ulubionych potraw. Często dieta po porodzie ogranicza się do gotowanego kurczaka, gotowanego ryżu i gotowanej marchewki. Wierzcie mi, nikt by nie wytrzymał kilku miesięcy takiej drakońskiej diety. Nie może być więc mowy o tym, by żyć w takim stanie dwa, trzy lata.

 

Najnowsze doniesienia: mama karmiąca piersią MOŻE, a nawet POWINNA jeść WSZYSTKO.

 

Zapotrzebowanie energetyczne w trakcie laktacji wzrasta do poziomu 2500-2800 kcal na dobę, co oznacza, że każda z nas może zjadać o 500-650 kcal dziennie więcej.  Bardzo ważnym jest jednak, by w trakcie karmienia piersią mama dbała o JAKOŚĆ spożywanych produktów, tak, by zapewnić swojemu organizmowi WARTOŚCIOWE składniki odżywcze. Dostarczane kalorie nie powinny pochodzić więc z pokarmów typu fast food, słodycze, chipsy etc., lecz z odpowiednio dobranych, dobrze ZBILANSOWANYCH, LEKKOSTRAWNYCH posiłków, bogatych w błonnik. Powinnaś jeść REGULARNIE, ok. 5 posiłków na dobę, przygotowywanych na parze, grillowanych, pieczonych, duszonych, ale niekoniecznie smażonych. Pięknie wyglądającą wędlinę sklepową, bogatą w polepszacze oraz konserwanty zastąp upieczonym przez siebie schabem bądź szynką, twórz własne sosy – nie korzystaj z torebkowych, eksperymentuj w kuchni z nowymi przepisami. Zamień pakowane ciasteczka na te domowej roboty. W jadłospisie powinny również gościć owoce, warzywa, kompoty.  Proste? Oczywiście. Skomplikowane? Wcale nie.

 

Pojęcie dieta matki karmiącej nie istnieje, jest za to racjonalny sposób odżywiania. Świadomy sposób wprowadzania pokarmów do swojego organizmu. I dotyczy to każdego z nas, niezależnie od tego, czy karmimy piersią, czy też nie.

 

To, czego naprawdę powinniś się wystrzegać to:
– alkohol
– narkotyki
– papierosy
– dopalacze
– niektóre leki.
One przenikają do pokarmu, a wraz z nim do maluszka, tym samym są potencjalnie niebezpieczne dla niego.

Jest jednak kilka potraw, na które ja osobiście uważałabym na początku drogi laktacyjnej. I to nie ze względu na dzieciątko, lecz ze względu na Ciebie. Rodziłaś naturalnie z nacięciem krocza, bądź masz bliznę po cięciu cesarskim – na początku unikaj produktów wzdymających, ciężkostrawnych, czy zapierających. Zrezygnowałabym z grzybów, nasion strączkowych, zalew octowych, tłustych, smażonych mięs, ponieważ one nie służą.   Jestem przekonana, że żadna z Was mając ranę w miejscu intymnym bądź na brzuchu nie chciałaby walczyć z dodatkowym bólem spowodowanym wzdęciami bądź zaparciami. A wszelkie potrawy naprawdę można przyrządzić tak, by były lekkostrawne, a przy tym niesamowicie smaczne! W późniejszych etapach: nie ma przeciwwskazań do zjedzenia kotlecika schabowego, zapiekanek, czy nawet czasem pizzy 🙂

Sposób odżywiania mamy to gwarant zdrowia dla niej i dla dzieciątka, dlatego jedz rozsądnie. Nie musisz zjadać całej tabliczki czekolady, pomarańczy, ciasta czy innej smakowitej potrawy – najpierw skosztuj, spróbuj, smakuj niewielki kawałek i obserwuj malucha. Jedz mądrze, świadomie, różnorodnie i… miejcie się dobrze! 

 

PAMIĘTAJ! Twój pokarm tworzony jest z krwi, nie z produktów, które spożyłaś.  Kiedy masz wzdęcia – pęcherzyki powietrza nie dostaną się do piersi, a stamtąd do brzuszka maluszka 🙂

Jeśli jednak zauważysz, że coś rzeczywiście nie służy Twojemu maluszkowi – warto porozmawiać z położną / lekarzem. Dopiero wtedy rozważa się wprowadzenie diety eliminacyjnej! Wcześniejsze jej wprowadzanie jest nieuzasadnione.

W sytuacji, gdy to Ty jesteś alergiczną, musisz być na diecie, bo od tego zależy Twoje samopoczucie i Twoje zdrowie – kontynuuj ją.

 

Czy spotkałaś się z odradzaniem przez najbliższych jedzenia niektórych potraw? Jak sobie z tym poradziłaś?

 

Jeśli mój post jest okazał się dla Ciebie przydatny – nie wahaj się, podziel się nim z innymi 🙂

 

Foto:CC0, pixabay

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *