protest nauczycieli

Protest nauczycieli. Wszystkich szokuje, większość oburza, a niektórzy to wręcz unieśliby się z wściekłości. Gdyby mogli, oczywiście. Bo przecież nauczyciele mają wolne wakacje, ferie…

Wiecie co? Niech mają. I niech godnie zarabiają. A to dlatego, że pracują z najbardziej delikatnym materiałem, jakim jest dziecko. Wiecie, jaki ogrom wiedzy potrzeba, by w sposób właściwy wspierać rozwój dziecka?! Że potrzeba do tego mądrości, znajomości emocji, rozwoju fizycznego, społecznego, motorycznego, by na każdym etapie wybrać odpowiednie postępowanie, metody i narzędzia, by dziecko zachęcić do nauki i by nie skrzywdzić go wymaganiami oderwanymi od rzeczywistości, takimi wiesz, prawie z kosmosu?

Skąd podejście, że przedszkolanka to opiekunka? Osoby pracujące w przedszkolu to pedagodzy, nauczyciele, którzy skończyli studia o konkretnej specjalności – edukacja przedszkolna i wczesnoszkolna. I są tam nie tylko po to, by opiekować się, spoglądać na dzieci od czasu do czasu i zapewnić im choć minimalne bezpieczeństwo, by nie zrobiły sobie krzywdy. To osoby, które każdego dnia sprawiają, że dzieci osiągają sukcesy. Być może dla Ciebie nikłe, dla dzieci – ogromne: wycinanie, rysowanie postaci, poznawanie literek i cyferek… To tutaj właśnie dzieci uczą się współuczestnictwa w życiu społecznym.

Szkoła. Miejsce, które nam kojarzy się z koniecznością odbębnienia, nudą…. A ja wiem, że są tacy nauczyciele, którzy sposobem prowadzenia zajęć kruszyli podejście olewatorskie nawet najmniej zainteresowanych. Jak cudownie jest widzieć dzieci, które są zakręcone pozytywnie wokół jakiegoś tematu, zaangażowane, zmotywowane. A to wszystko dlatego, że nauczycielowi się chce!

Nauczyciel powinien chcieć, umieć, wiedzieć, obserwować i czytać ucznia. To psycholog. Coach. Trener. Mentor. Przewodnik.
Ale żeby chciał to również musi być zmotywowany. A motywatorem są dobre zarobki. Takie, które pozwalają godnie żyć. Jeśli więc to, że nauczyciel będzie godnie zarabiał sprawi, że moje dziecko rozwinie się – to niech się tak stanie. Bo to jest naszą wspólną sprawą.

Czy wiesz, że? 

1. Nauczyćiel w trakcie trwania roku szkolnego nie może korzystać z urlopu? Wykorzystuje go bowiem w ferie i wakacje – nie ma wyboru. W porównywaniu do Ciebie.

2. Nauczyciele pracują także w domu, by przygotować zajęcia dla Twojego dziecka/dzieci, sprawdzając kartkówki, zeszyty.
3. Szkoły są niedofinansowane. A więc trudno o dobór najnowocześniejszych metod nauczania w oparciu o osiągnięcia technologiczne, jeśli nie ma na środków finansowych.
4. Nauczyciele muszą się doskonalić. Często z własnych środków finansowych. Marnych, jak wiem.
5. Program nauczania jest przeładowany. Zarówno dla ucznia, jak i dla nauczyciela.

Mam nadzieję, że teraz rozumiesz, że walka nauczycieli to nie jest walka przeciwko Tobie, bo w tym czasie nie masz co zrobić z dzieckiem. Może to jest walka dla Twojego dziecka? By miało nauczyciela, któremu się chce…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *