trudne emocje

Dziecko płacze w autobusie. Inne krzyczy na ulicy. A jeszcze inne marudzi w kolejce sklepowej.

Niby nic dziwnego. Niby wszystko uznawane za normalne. A jednak wszyscy się patrzą. Jedni z litością. Inni z wściekłością, a niektórzy agresywnie oceniają rodziców, bo tak „źle wychowali dziecko.”
Próbuję ten dziwaczny schemat zrozumieć, ale nie jestem w stanie.

Dorosły, który miał ciężki dzień – może przeklinać, krzyczeć, a nawet awanturować się. Może burknąć na niewinne dziecko, spojrzeć krzywo na siedzącego obok pasażera komunikacji miejskiej. Ba, może dać upust negatywnym emocjom podróżując samochodem, bo przecież tylu nieudaczników zdało egzamin na prawo jazdy.

Litości! Stop!!!

Jeśli Ty masz prawo do odczuwania – Twoje dziecko również je ma. Powiem więcej! Ono ma większe prawo reagować nieadekwatnie (w Twojej ocenie, bo w jego ocenie na pewno będzie inaczej) do sytuacji, bo… dopiero uczy się nazywania, określania oraz radzenia sobie z emocjami.

Ty jesteś dorosły, jesteś na tyle dojrzała, by odpowiadać za eskalację własnych emocji. Tak, Ty ponosisz za nie odpowiedzialność. Jednak jak możesz wymagać od dziecka by było bardziej odpowiedzialne od Ciebie i wzięło się w garść, kiedy nie jest w stanie się opanować? Jak ma to zrobić, kiedy nie wyjaśniono mu, jak to zrobić? Jak możesz oczekiwać, że płaczący maluch wyciszy się, kiedy Twoje emocje przypominają sinusoidę?

Nim coś zrobisz – weź głęboki oddech, spójrz na sytuację oczami dziecka i dopiero wtedy coś powiedz. Zapytaj, jak możesz pomóc. Nazwij emocje. I po prostu bądź.

Trudne emocje są potrzebne. Bądź towarzyszem, wspieraj i naucz się… oddychać 🙂 wtedy Dziecko nauczy się tego od Ciebie

A jeśli ktoś krytykuje? Trudno. To jego problem. JEGO problem. Nie Twój. Nie Dziecka. Więc… nie przejmuj się 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *