„wygodne” dzieci

„Całe wychowanie współczesne pragnie, by dziecko było wygodne, konsekwentnie krok za krokiem dąży, by uśpić, stłumić, zniszczyć wszystko, co jest wolą i wolnością dziecka, hartem jego ducha, siłą, jego żądań i zamierzeń.” /J. Korczak/

Pamiętam siebie, gdy byłam uczennicą szkoły podstawowej, gimnazjum i potem liceum. Zawsze poukładana, obowiązkowa, ale też mająca własne zdanie i pogląd na temat szkolnictwa, życia, ludzi. W takiej rodzinie mnie wychowano, że umożliwiono mi posiadanie otwartego umysłu, własnego zdania i umiejętności bycia osobą, która potrafi odmówić. Ale jednak w szkole byłam bardzo szablonowa. I przyznam, nie podobało mi się to. Sporą metamorfozę przeszłam od tamtego czasu i do dziś nie umiem tkwić w szablonach 

Niestety, nie wszystkie dzieci mają szczęście. Za wszelką cenę muszą mieścić się w konkretnych ramach:
– oczekiwań, płynących ze strony rodziców w stosunku do ich zachowań
– zasad, panujących w instytucjach
– ograniczeń stawianych wolności opinii, co widać nawet na egzaminach maturalnych.
Współczesny świat zjada tych, którzy boją się myśleć samodzielnie, którzy nie mają odwagi do wyrażania własnych poglądów. Nie, tutaj nie chodzi o agresywne podtrzymywanie zdania, bunt – tego nie popierajmy. Ale jednak powinniśmy uczyć dzieci, że mają prawo do bycia sobą.

Wiecie, że ja noworodkowi i niemowlęciu pozwalam na posiadanie własnego zdania? Tak, dokładnie! Te maleńkie istoty potrafią idealnie przekazać poprzez swoje zachowanie, napięcie mięśni, ruchy ciała, czy też płacz – pokazać, co im się podoba, czego nie akceptują, a co jest całkiem przyjemne. Dlaczego mam nie pozwolić na to starszakowi? Chyba tylko dlatego, że jest to dla mnie niewygodne i czasem uciążliwe. Mimo tego, zdecydowanie wolę, by dzieci mówiły nie. Bo dzieci nie mają być wygodne, mają być indywidualne, na tyle pewne siebie, by śmiało kroczyć przez życie i nie bać się wyzwań.

To im się przyda w dorosłym życiu, zwłaszcza wtedy, gdy ktoś zaproponuje im coś niebezpiecznego lub po prostu – pracodawca będzie chciał ich wykorzystać… co teraz jest po prostu nagminne. Nasze dzieci mają czuć się świadome siebie 

Nauczmy dzieci nie tylko chodzić. Nauczmy je latać!

Dobrze myślę? Jak sądzicie?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *